Najnowsze wpisy


gru 14 2002 jak tu wierzyc w sens istnienia?...
Komentarze: 2

Po co ja codziennie rano wstaje.Przecież nie mam juz nadziei , że coś w moim życiu może sie naprawić.Od dwóch lat waściwie tylko biernie istnieje, biorę udzial w Grze Boga ,chyba tylko po to by robić "coś".Wszystko jest dla mnie nijakie i obojętne.Straciam już prawie wszystkie osoby , na których mi zależalo.A najgorsze jest to ,że wszystkich przez swoja gupotę, albo chcąc bronić swojej glupiej dumy.Boli mnie kiedy obojetnie witam się z osobami , które jeszcze niedawno bly calym moim światem.Wczoraj gadalam z M..., w którym bylam zakochana na zabój przez trzy lata.Dzięki niemu przezylam najgorsze , ale tez najpiekniejsze chwile w moim życiu.Tyle nas ze sobą lączyo , tyle razem przeżyliśmy:tysiące klótni,pocalunków...i przede wszystkim tyle emocji...Raz przytulaliśmy sie, raz bylismy smiertelnymi wrogami.Z nim przezyla swój pierwszy pocalunek.To bylo trzy lata temu , a ja ja pamiętam każdy najmniejszy epizodzik, każdy ruch warg, każde spojrzenie w oczy...wszystko.Nigdy oficjalnie z nim nie chodzilam , dla wszystkich byliśmy para przyjaciól.Czy mi to wtedy wysatrczalo-chyba tak,bo bylam dla niego kimś wyjątkowym, a nie tylko kolejną "jego dziewczynka".I wczoraj przypadkiem spotkalam go po ponad pól roku , kiedy sie nie widzieliśmy.I co..-nic...Absolutnie nic nie czulam, byl mi taki obojetny , taki przeciętny, nie moglam zrozumieć za co ja go tak kochalam.Trzy lata , a teraz nic, nawet nie mieliśmy bardzo o czym gadać .Nasze drogi się rozeszly , juz na zawsze.I teraz czuje sie taka uboga.Zmarnowaam trzy lata, tyle dla niego poświęcialam,żeby teraz zapytać po co to wszystko bylo.Milość, która wydawala mi sie wieczna i niezniszczalna minęla,i to tak zwyczajnie,po prostu zabil ją czas.Coś co wydawalo mi sie tak niezwykle okazalo sie zwyczajne.Czuje sie taka pussta, tak mi z tym zle

I jak tu wierzyc ,że cokolwiek w życiu ma sens?...

kundzia5 : :
gru 11 2002 straciłam przyjaciela...
Komentarze: 4

Nie wiem waściwie po co zaczęam pisać bloga.Zawsze uważaam,że to niezbyt mądre,a ja przeciez wszystko chce mieć tak beznadziejnie uporządkowane i mądre.Nie robię tego z czego nie będe mieć korzyści, żyje tak jak powinnam, tylko jeszcze czasem iskra życia, która tli sie gdzieś wśrodku chce sie wydostać.Chce być wtedy taka jak kiedyś,chce żyć nieprzyzwoicie, niemądrze,spontanicznie...chcę żyć , a nie tylko istnieć...

Wczoraj straciam przyjaciela.Nie umiem sie z tym pogodzić,..powiedzial, że mnie kocha i nie może tak dalej.A ja?Aja mu odpowiedziaam ,żeby poszedl lwytrzezwiec ,bo sie pewnie upil .Nie mogam ciągnąc tego tematu, nie moglam na niego patrzeć ,nie moglam go sluchać,nie moglam znieśc,że tracę (znowu)tak bliską mi osobę.Dwa lata,kiedy zawsze by przy mnie,pocieszal,bronil.Byl przy mnie kiedy przezywalam najgorszy okres swojego życia,kiedy myślalam, że juz się nie podniose ,że to juz koniec.To on pozwolil mi uwierzyc ,że cos jeszcze ma sens na swiecie.A ja czym mu sie odplacilam?- odtrącilam go...Ale nie moge inaczej...,moze lepiej, żeby mnnie znienawidzil,zeby zapomnial ,że istnieje.Ja tylko potrafie ranic ludzi ,na których mi zależy.

kundzia5 : :